niedziela, 15 września 2013

Rozdział 4

Obudziłam się rześka, lecz bez Justina obok siebie. Wstała i poszłam do łazienki, lecz jego tam nie było. Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół do kuchni. Zapachniało jajecznicą.
- Głodna ? - zapytał bez odwracania się.
- Bardzo - zaburczało mi w brzuchu.
- No to świetnie. Mam nadzieję, że nie jesteś na nic uczulona ? - zapytał z uśmiechem
- Nie, więc masz szczęście. - odpowiedziałam śmiejąc się - Po śniadaniu będę musiała iść do domu.
- Tak wcześnie ? Jest dopiero dziewiąta. - powiedział z rozczarowaniem.
- Serio ? To już muszę spadać, żeby nie było akcji z ojcem. Nie chcę mieć kolejnego naznaczenia na twarzy. - posmutniałam przypominając sobie ojcowską dłoń na mojej twarzy.
- Spokojnie. Najpierw coś zjedz. Po śniadaniu odwiozę cię.
- A jak ...
- Nic się nie martw. Odwiozę cię. A teraz jedz.
- No dobra.
Po śniadaniu, Justin odwiózł mnie. Niestety nie myliłam się co do ojca. Spotkała mnie kara.
- Gdzie byłaś ? - spytał ojciec z wściekłością.
- U kolegi. Przecież napisałam sms-a, że nie musicie się martwić.
- Sms ?! I to wszystko ?! Nawet nie zapytałaś się czy możesz. Pół nocy żeśmy się z matką zamartwiali.- Krzyczał tak głośno, że pewnie sąsiedzi słyszeli wszystko.
  - Ja was nawet nie obchodzę, a ty mi wciskasz kit, że się zamartwialiście ? Nigdy w życiu bym w to nie uwierzyła. - zaczęłam mówić to z ironicznym uśmiechem.
I nagle CHLAST !!!
- Nie waż się tak mówić, rozumiesz ? A teraz marsz do swojego pokoju i nie pokazuj mi się na oczy - patrzał się na mnie tak jakby chciał mnie zabić.
- Nienawidzę cię. Mam dość tego, że traktujesz mnie jak szmatę. Możesz zapomnieć, że kiedykolwiek miałeś córkę.- mówiła to z takim obrzydzeniem do jego osoby, że miałam chęć wymiotować.
Ojciec pobladł, a ja pobiegłam na górę do swojego pokoju i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Podczas pakowania, przyszła mama i próbowała mnie udobruchać.
- Skarbie ?- powiedziała mama.
- Czego chcesz ? Masz czelność tu przyłazić ? Cały czas tylko patrzyłaś jak on mnie bił. Nic z tym nie robiłaś, a nawet udawałaś, że nic się nie stało. Gdzie byłaś kiedy cię potrzebowałam ? No gdzie ? - Mój gniew tak mną zawładnął, że cieszyłam się, że w końcu miałam odwagę jej to wszystko wygarnąć.
- Ale skarbie ?
- Co skarbie ?! Nie skarbuj mi teraz! Zrozum to. Nie chcę cię widzieć, rozumiesz ? Wynoś się! - mój gniew osiągnął wysokie poziomy.
- Ale... ?
- Wynoś się !!!
 W końcu wyszła i mogłam dokończyć pakowanie. Zabrałam walizkę, zeszłam po schodach i kierując sie w stronę drzwi, powiedziałam :
- Mam nadzieję, że nie zobaczę was więcej, bo nie mam zamiaru znowu przechodzić tego koszmaru. - Zdecydowanym ruchem otworzyłam drzwi i wyszłam.
_________________________________________________________________
I Jak podobał się rozdział ? Troszkę krótki, ale staramy się robić coraz dłuższe :D
KLaudia https://twitter.com/coldbelieber  http://ask.fm/clloeee
Aldona http://ask.fm/missaldona1111
https://twitter.com/AldonaBarlasz
Kochamyy waaas :**

2 komentarze: