Gniew tak mną zawładnął, że sama siebie nie poznawałam. Po jakiś 20 min doszłam do parku . Usiadłam na najbliższej ławce, by wszystko przemyśleć. Cieszyłam się, że przezwyciężyłam strach i wygarnęłam im to wszystko. Z drugiej strony , byłam przerażona, bo niewiedziałam gdzie się teraz podzieję. Pomyślałam o Justinie. Chciałam pójść do niego, ale bałam się , że będę mu się narzucać. Nie chciałam tego robić, ale nie miałam wyboru. Zadzwoniłam do niego :
- Hej Justin.
- Hejka Jenn co tam ? - słychać było jego radość, że zadzwoniłam.
-SŁuchaj - powiedziałam ze zmieszaniem- mam pewną sprawę.
-Tak ?
-Czy mogłabym spędzić u ciebie kilka nocy ? - spytałam z nadzieją, że odpowie tak.
-Pewnie , wpadaj.
Odetchnęłam i powiedziałam :
-Dzięki , niedługo będę.
I rozłączyłam się .
Jeszcze jakieś 10 min siedziałam by ochłonąć. Wkońcu ruszyłam. Do Justina nie było tak daleko , więc szłam powoli, by ogarnąć się do stanu normalności.
Wkońcu doszłam do jego domu, stanęłam przed drzwiami i zapukałam. Justin po jakichś 10 sekundach znalazł się w drzwiach. Gdy zobaczył moją wypchaną przez ciuchy i rożne rzeczy walizkę, trochę posmutniał, bo pewnie stwierdził, że to przez niego nie mam gdzie mieszkać. Tak wyczytałam w jego oczach. Nagle powiedział :
- To moja wina. Mogłem cię wtedy nie zatrzymywać .
- Po prostu chciałeś dla mnie dobrze. Już miałam dość tego traktowania w domu. Po prostu już nie wytrzymałam.
NIe chciałam dalej żyć w tym syfie, które nazywane jest " rodziną " . Ta "rodzina" była strasznie toksyczna . Nie chcę żyć jak śmieć i postanowiłam coś zmienić = zaczęły mi się zbierać łzy w oczach.
Justin jak tylko to zobaczył, podszedł do mnie , wziął moją twarz w dłonie i odkrył mojego siniaka na twarzy. Rozpłakałam się na dobre. Zaczął gładzić mojego siniaka, tak aby nie zrobić mi gorszej krzywdy. Trochę to bolało , ale było też przyjemne uczucie jego chłodnej dłoni, która cudownie otulała mój obolały policzek.
- Jestem przy tobie okej ? Nigdy cię nie zostawię - mówiąc to pocałował mnie w policzek.
- Dziękuję - odparłam ze łzami w oczach.
- NIe płacz kochanie , możesz zostać tu ile tylko chcesz.
-Wiem ale nie mogę ci długo siedzieć na głowie. Nie chcę być problemem.
- Ej ej shh.. - uciszył mnie - Nie jesteś żadnym problemem.
Pocałował mnie z taką namiętnością jakiej nigdy wcześniej nie doznałam.
Kocham Justina, wiedziałam to od pierwszej chwili... Gdy go poznałam, to we mnie spowiło się takie uzucie , tak silne , że poczułam, iż on jest tym jedynym. Ale niemogę mu tego powiedzieć..
- Czemu to zrobiłeś? Czemu mnie pocałowałeś ?
-NIe wiem , przepraszam.. - powiedział.
- Nie przepraszaj , jest okej.
- Wejdźmy może do środka , chyba nie chcesz tutaj tak stać . - odpowiedział zmieszany .
-Masz rację.
-Przygotuję ci miejsce na twoje rzeczy.
- Okej - usiadłam na kanapie Justina i włączyłam telewizję.
Po 10 minutach Justin wszedł do salonu.
- już wszystko gotowe prześpisz się w sypialni, a ja tutaj na kanapie.
- Nie - szybko odpowiedziałam.
- Dlaczego ? - podszedł do mnie.
- Nie pozwolę na to byś się męczył na kanapie, a jeśli już , ktoś ma spać na kanapie będę to ja.
- NIe ja ci nie pozwolę spać tu , nie ma mowy.
- To może pójdźmy na kompromis?
- No słucham.
- Tak to mi odpowiada. - Odparł z uśmiechem wymalowanym na twarzy.
- Okej to ja pójdę się odświeżyći się położę.
-Okej, ja pooglądam jeszcze telewizję.
Po 10 minutach spędzonych w łazience, poszłam się położyć.
NIe mogłam zasnąć .
Zaczęła się burza. Cholera, jak ja boję się burz. Grzmoty i wogóle...
Poszłam do salonu, w którym zastałam Justina w samych bokserkach, chciałam się wycofać , ale było już za późno , zauważył mnie...
- co się stało ? - zapytał.
-Justin , boję się mógłbyś się już ze mną położyć ?
- Oczywiście - wyłączył telewizor, złapał mnie za rękę i poszliśmy do sypialni.
Justin objął mnie ramieniem i zasnęłam..
_____________________________________________________________________________
I jak się rozdział podoba ? Nowego możecie spodziewać się za 2- s dni ;)
Klaudia http://ask.fm/clloeee https://twitter.com/coldbelieber
Aldona http://ask.fm/missaldona1111 https://twitter.com/AldonaBarlasz
kochamy ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz