Obudziłam się i spojrzałam na Justina. Jeszcze spał. Patrząc na jego twarz, zrozumiałam, że on jest taki piękny, a ja taka przeciętna. Nie możliwe, że ja i on będziemy razem. Dwa różne światy. Pozwoliłam sobie na położenie dłoni na jego umięśnionym torsie. Gładziłam ręką jego six-pack. Nagle otworzył oczy, a ja szybko cofnęłam rękę...
- Co ty robisz ? - zapytał zdezorientowany Justin.
- Justin, ja... y.., przepraszam. Nie wiem co we mnie wstąpiło...
- Nie tłumacz się. To było nawet przyjemne, ale musisz ponieść karę za naruszenie mojej przestrzeni osobistej.
- Ja naprawdę przepraszam - powiedziałam przerażona -ja, ja nie... - przerwał mi nagły wybuch śmiechu z mojej strony wywołany łaskotaniem.
- Ju..Justin, przestań. Proszę.
- Nie, haha...
Złapałam poduszkę leżącą obok mnie i uderzyłam nią Justina.
- O, to tak chcesz się teraz bawić ? To proszę bardzo..
Rozpoczęliśmy wojnę na poduszki. Justin wygrywał, a ja cudem zeszłam z łóżka i zaczęłam biegać po całym domu z poduszką w rękach drąc się i krzycząc na całe gardło. Justin gonił mnie. Nagle potknęłam się o jakiś przedmiot i upadłam. Justin błyskawicznie był obok mnie.
- Nic ci nie jest ? - spytał smutno Justin.
- Justin, boli mnie mocno...
- Co ? Mów szybko.
- Haha. Żartowałam. - zaśmiałam się i mu uciekłam. Niestety złapał mnie, a sądziłam, że nie uda mu się to. Objął mnie wokół bioder i szepnął do ucha :
- Mam cię księżniczko, już mi nie uciekniesz.
- Nie mam najmniejszego zamiaru. - obróciłam się w jego stronę i wtuliłam się w jego ciepły tors - Dziękuję - szepnęłam - Dziękuję, że jesteś dla mnie taki miły. - powiedziała, uśmiechając się do siebie.
- Nie masz za co dziękować. - odpowiedział to tak troskliwie, że motylki zaczęły buszować po moim brzuchu.
Nagle zaburczało mi w brzuchu. Zaśmialiśmy się oboje.
- Chyba twój żołądek domaga się jedzenia.- zaśmialiśmy się ponownie.
- No chyba tak. Co zjemy ?
- A na co masz ochotę ?
- Obojętnie. Coś co ty zrobisz, bo gotujesz bardzo smacznie. - powiedziałam z uśmiechem, a potem w myślach:
- I bardzo seksownie.
- Ale musisz mi pomóc. - spojrzałam na niego z zdezorientowaniem
- Ale ja nie umiem gotować.
- Nie martw się. Podszkolę cie. - mówiąc to uśmiechnął się pokazując swoje śnieżnobiałe zęby.
- Ale... ?
- Nie ma żadnego ale. Pomagasz mi i już.
- No dobra. Ale najpierw idziemy się ubrać.
- Serio ? Myślałem, że tak możemy gotować. - powiedział z udawanym smutkiem i mordką szczeniaczka.
- Haha, chciałoby się.
Pobiegłam na górę. Ubrałam bokserkę i spodenki. Po chwili przyszedł Justin, a ja zeszłam na dół i usiadłam na kanapie, by poczekać na Justina. Kiedy przyszedł, wzięliśmy się za śniadanie. Zrobiliśmy prostą jajecznicę. Może i była prosta, ale bardzo smaczna. o zjedzeniu pomyliśmy wszystko i zaczęliśmy oglądać telewizję. Cały dzień leżeliśmy na kanapie. Nie chciało nam się robić obiadu, więc zamówiliśmy pizze. Zasnęłam podczas jakiegoś filmu.
*Justin*
Kiedy Jenn zasnęła, nie potrafiłem się skupić na filmie. Byłem w nią tak wpatrzony. Ona jest taka piękna. Pomyślałem, że pójdę po koc. Wstałem i ułożyłem ją delikatnie na poduszce i gdy próbowałem zrobić krok, Jenn złapała mnie za rękę i powiedziała szeptem:
- Nie idź. Proszę.
- Nigdzie się nie wybieram. Idę tylko po koc, by cię przykryć.
*Jenny*
- Nie idź. -nie chciałam zostać sama.
- No dobrze. - usiadł przy mnie, a jak przytuliłam się do niego.
Siedzieliśmy tak przez jakiś czas. Nagle kichnęłam.
- Na zdrowie. Chyba chora jesteś.
- Nie, to zapewne tylko reakcja alergiczna, albo coś.
Znowu kichnęłam.
- To chyba nie to. Chodź, musisz się położyć, żebyś bardziej nie rozchorowała się.- Justin wziął mnie na ręcę i zaniósł do pokoju. Położył mnie na łóżku i przykrył.
- Nie wychodź z łóżka. Zaraz przyjdę.
Po kilku minutach przyniósł mi szklankę wody i tabletki.
- Chyba nie chcesz mnie faszerować ? - powiedziałam śmiejąc się.
- Nie. Te są skuteczne, więc może nie będę musiał wciskać ci więcej.
W nocy nie mogłam zmrużyć oka, bo cały czas męczył mnie kaszel i katar.
Rano wstałam z łóżka. Byłam tak zmęczona, że nie mogłam ustać na nogach. Od łóżka zrobiłam jedynie kilka kroków w stronę łazienki i upadłam na ziemię. Chyba Justin to usłyszał, bo biegł po schodach. Chwilę później znalazł się przy mnie. Spojrzał na moją twarz i zobaczył w moich oczach totalne zmęczenie.
- Chyba nie spałaś za dobrze. - podniósł mnie i zaniósł na łóżko.
- Chciałam tylko pójść do łazienki. Zrobiłam kilka kroków i opadłam z sił. Nie wiem co się ze mną dzieję.
- Spokojnie. Zrobię ci śniadanie i wtedy spróbujesz zasnąć, dobrze ?
- Dobrze.
Justin zrobił mi śniadanie i poczekał, aż zjem. Wychodząc pocałował mnie w czoło.
W końcu udało mi się zasnąć.
***
Obudziłam się jakoś koło 3. Było strasznie ciemno. Zgłodniałam. Poszłam do kuchni, a tam siedział Justin.
- Cześć.
- Cześć. Nie śpisz ?
- Nie. Zgłodniałam.
- Aha. Lepiej się już czujesz ?
- Zdecydowanie lepiej. - uśmiechnęłam się.
- Zrobić ci coś do jedzenia, kochanie ?
- Tak, poproszę.
Powiedział do mnie kochanie ... Czy najwyższy czas, by mu wyznać co czuję ? Nie wiem. Spróbuję.
- Justin ?
- Tak ?
- Czy myślałeś już o swojej przyszłości ?
- Niedługo znajdę pracę i wgl. Czemu pytasz ?
- Nie, to znaczy, nie chodziło mi o to. Nie ważne.
- Nie widzę swojej przyszłości bez ciebie.
_____________________________________________________________________________
Tak, wiem, że dałam później rozdział, ale miałam małe komplikacje. To nie wina Cloe tylko moja, więc nie miejcie jej nic za złe. Starałam się dać wcześniej, ale nie wyszło mi to, ale mam nadzieje, że nie gniewacie się na mnie. Mile widziane komentarze, które motywują nas do dalszej pracy. :D
Klaudia http://ask.fm/clloeee https://twitter.com/coldbelieber
Aldona http://ask.fm/missaldona1111 https://twitter.com/AldonaBarlasz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz